Recenzja tygodnia

Nowości
Dodo
Dodo
49,00 zł 41,65 zł
szt.
Pablo
Pablo
140,00 zł 119,00 zł
szt.
Żywe trupy Nr 27 - Wojna z Szeptaczami (wyd. II)
Żywe trupy Nr 27 - Wojna z Szeptaczami (wyd. II)
43,00 zł 36,55 zł
szt.
Legenda Białego Lamy
Legenda Białego Lamy
119,99 zł 101,99 zł
szt.
Life and Death - 2 - Prometeusz
Life and Death - 2 - Prometeusz
50,00 zł 42,50 zł
szt.
Life and Death - 1 - Predator
Life and Death - 1 - Predator
50,00 zł 42,50 zł
szt.
Odrodzenie - Nastoletni Tytani #1: Damian wie lepiej
Odrodzenie - Nastoletni Tytani #1: Damian wie lepiej
39,99 zł 33,99 zł
szt.
Katanga - 1 - Diamenty
Katanga - 1 - Diamenty
60,00 zł 51,00 zł
szt.

Kroniki birmańskie (wyd. II)

800 (12).jpg
  • promocja
Dostępność: Dostępny
Wysyłka w: od 3 do 10 dni roboczych
Cena: 50,19 zł 59,90 zł 50.19
quantity szt.

Opis

Po pobycie w Korei Północnej kanadyjski rysownik i animator wyrusza do Mjanmy (obecna nazwa Birmy). Tym razem jednak nie wyjeżdża służbowo – to Nadège, żona Delisle’a, będąca pracownikiem francuskiego oddziału humanitarnej organizacji Lekarze bez Granic, zostaje wysłana na misję do tego azjatyckiego kraju. Guy postanawia jej towarzyszyć, między innymi po to, żeby opiekować się ich malutkim synkiem.

Mając zdecydowanie więcej wolnego czasu niż podczas pobytu w Pjongjangu, Delisle może skoncentrować się na poznawaniu nowego kraju i jego mieszkańców. Uważnie obserwuje życie zwykłych ludzi w państwie trzymanym żelazną ręką przez przedstawicieli wojskowej dyktatury, ich – i swoje – codzienne problemy, miejscowe zwyczaje. Inicjatorem wielu spotkań bardzo często jest jego syn Louis, na którego białą buźkę miejscowi reagują entuzjastycznie. To także Louis umożliwia rysownikowi wejście w środowisko rodzin ekspatriantów, pracowników organizacji pozarządowych i humanitarnych, którzy przebywają w Mjanmie.

Kontrast między tymi dwoma światami Delisle wykorzystuje do pokazania, w jak ciężkich warunkach żyją Mjanmańczycy: z jednej strony ciemiężeni przez wojskową juntę, z drugiej zaś – nieoszczędzani przez klęski żywiołowe.

Scenarzysta: Guy Delisle
Ilustrator: Guy Delisle
Seria: Kroniki birmańskie
Format: 165x245 mm
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.

Opinie o produkcie (1)

12 sierpnia 2017

KRONIKI MJANMAŃSKIE Komiksowy odpowiednik literatury podróżniczej nie jest szczególnie często spotykany. Oglądanie filmów czy zagłębianie się książki zabierające nas do odległych krajów wydaje się mieć więcej sensu niż czytanie analogicznych opowieści graficznych z jednej prostej przyczyny: możemy w nich zobaczyć prawdziwe miejsca, plenery, zabytki, podczas gdy komiks oferuje jedynie ich autorską interpretację. Czy to może wystarczyć? Jak udowadnia Guy Delisle, tak, bo liczy się przede wszystkim szczerość. I historia, którą ma się do opowiedzenia. Guy Delisle, kanadyjski rysownik i animator, ledwie wrócił ze swojej podróży do Korei Północnej, którą opisał z albumie Pjonjang, a już czeka go kolejna. Jego pracująca dla francuskiego oddziału organizacji Lekarze bez Granic żona znów zostaje wysłana w podróż. Gwatemala jest zbyt niebezpieczna, dlatego miejscem docelowym staje się Mjanma, czy, jak kto woli (a raczej jak wolą państwa nieuznające rządu z roku 1989), Birma. Guy towarzyszy żonie w wyprawie do Azji głownie po to, żeby zajmować się ich malutkim synkiem. Mając dużo wolnego czasu, powoli stara się odnaleźć w tej nowej, jakże specyficznej rzeczywistości, jednocześnie zaczyna pracować nad kolejnym komiksem relacjonującym podróż. W miejscu, gdzie bez klimatyzacji nie da się przeżyć, gdzie kontakty w ścianach mają otwory idealnie duże, by zmieściły się tam palce dziecka, a artykuły w gazetach potrafią składać się tylko z listy nazwisk osób, które wzięły udział w opisywanych wydarzeniach, to, co osobliwe i to, co zwyczajne, miesza się ze sobą w nierozerwalny sposób. Niewiele wiem o Birmie. Nie jest miłośnikiem podróży, lubię wprawdzie Azję, ale bardziej pociąga mnie japońska kultura i rzeczywistość, a samo miejsce obiło mi się o uszy w kontekście historycznym, ale tylko obiło. Kroniki birmańskie stały się więc dla mnie nie tylko okazją do obcowania ze znakomitym komiksem – bo to, że powieść graficzna Delisle’a, jak zresztą pozostałe jego dokonania jest dziełem znakomitym właśnie – ale też i przewodnikiem po egzotycznym miejscu, o którym nie wiem praktycznie nic. Chociaż patrząc na wiele rzeczy, wcale nie jest to świat tak bardzo obcy – propagandowe doniesienia medialne aż za bardzo przypominają mi naszą współczesną rzeczywistość. A lektura albumu w czasie wyciskających pot, przyklejających do ciała ubrania i nie dających choćby szans na ochłodę upałów lepiej pozwoliła mi wczuć się w opisywane wydarzenia. Ale dość już tej prywaty. Siła Kronik birmańskich nie wynika ani z ich kompleksowości, ani też wartości podróżniczo-historycznej. Wręcz przeciwnie. To w końcu nie opowieść o kraju, a człowieku i to nie turyście, tylko prostym osobniku zmuszonym mieszkać w obcym dla siebie miejscu. Świat, który go otacza, obserwujemy jego oczami – odkrywamy, czemu się dziwi, co jest mu bliskie, czego nie potrafi zrozumieć, co by chętnie odrzucił, a co zachował. Delisle, owszem, poznaje różne miejsca, ale przede wszystkim birmańską codzienność i to fascynuje o wiele bardziej niż kolejny przewodnik po azjatyckim regionie. Strona graficzna albumu jest tak prosta, jak to tylko możliwe. Autor nie zamierza pieczołowicie oddawać charakteru miejsca, zabytków i plenerów. Wszystko, co robi, robi w „cartoonowy” sposób, ale jednocześnie udaje mu się uchwycić sedno tego, co przedstawia, a jego kreska po prostu urzeka. Jak dla mnie, coś wspaniałego. Znakomicie bawiłem się, czytając Kroniki jerozolimskie i równie wielkich wrażeń dostarczyły mi Kroniki birmańskie. Dlatego też polecam je gorąco Waszej uwadze, a sam mam nadzieję, że Kultura Gniewu wznowi też pozostałe dzieła Delisle’a; warto je bowiem poznać.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Click Shop | Hosting home.pl