Boys run the riot 3
Cena regularna:
24,99 zł
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Michał
TEEN DRAMA Bravely we hope Against all hope There is so much at stake Seems our freedom's up Against the ropes Does the crowd understand? - Survivor Chłopaki buntują się nadal, ale już niedługo. Trzeci to zarazem docelowo tom przedostatni, w kolejnym już wielki finał, wielkie pożegnanie. W sumie dobrze, bo właściwie co tu więcej w temacie można dodać, niż już było powiedziane? Więc w tym tomie wydarzenia trochę nabierają tempa, rozpędu, tworzą podbudowę pod ten wielki finał, który już za rogiem. I rozwijane są te wszystkie dramaty bohaterów, ich problemy i starania. Żeby się wypromować, Ryou i ekipa postanawiają skorzystać z pomocy Tsubasy, youtubera i prawdziwej gwiazdy internetu. Jego reklama ich marki przynosi skutek – koszulki schodzą, jak świeże bułeczki. Ale na tym bynajmniej się nie kończy, bo Tsubasa publicznie wyjaśnia prawdę o Ryou. I zaczyna się dziać. Mało pozytywnie. A sam Ryou staje przed poważnym problemem. Dotąd zdawał się na to, co czuje, nie zastanawiał się właściwie kim jest, teraz będzie musiał jednak nad tym pomyśleć i zrozumieć siebie. Jak zakończy się dla niego ta próba? Ta seria, chociaż zapowiadała się na początku jako opowieść przede wszystkim o modzie i dążeniu do realizacji marzeń, ostatecznie okazała się być przede wszystkim taką teen dramą, gdzie najważniejsze są wewnętrzne przeżycia bohaterów. Jest więc dramatycznie, czasem łzawo, ale tak chyba być powinno. Taki w końcu typ, takie wymogi gatunkowe. I na to trzeba być gotowym. Trochę brak mi tu tej modowej strony, bo liczyłem, że więcej jej będzie, zostanie bardziej wyeksponowana, zgłębiona, ale jeśli chodzi o stronę biznesową, to więcej tu spojrzenia na reklamę, jako taką, niż proces tworzenia ubrań czy marki, jako takiej. Przede wszystkim jednak to historia o szukaniu swojego miejsca, o próbie pokazania siebie, o szukaniu tolerancji i akceptacji i na tym polu jest sporo uniwersalności, bo każdy, kto czuje, że nie pasuje, odnajdzie tu kawałek siebie. I tak to się toczy. Od jednego dramatycznego wydarzenia, do drugiego. Ale to dramaty obyczajowe, życiowe, ludzkie takie. Nie ma tu wielkich wydarzeń, wszystko dzieje się kameralnie wręcz i tak to leci w swoim rytmie do przodu. Bez zbędnego przedłużania, rozciągania za to z całkiem przyjemną szatą graficzną. Ot i tyle. Temat Was ciekawi? Ciekawi Was taka opowieść? Możecie śmiało sięgnąć.