Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (1)
Michał
13 lipca 2023
MIŁOSNY KONIEC
Jak pierwsza miłość
Tylko miłość
Bo ja nic mocniejszego nie znam
Tylko miłość
Tylko miłość
Która jest lekarstwem na ból
- T-Love
No to pora pożegnać się z romantycznymi uniesieniami. „Kocha… Nie kocha…” właśnie się kończy. Powiem, że czekałem na ten moment, bo wiadomo, każdy czeka na ten happy end – albo na zaskoczenie, że jednak nie wszystko będzie takie słodkie. No i każdy kto ma w planach obejrzenie anime, czeka też aż najpierw zakończy się manga. No to mamy finał i świetny to finał. Emocje, słodycz, gorycz, trochę niepewności… No wszystko to, na co liczyłem, czekałem i czego chciałbym jeszcze więcej.
Życie uczuciowe bohaterów na ostatnim zakręcie plącze się coraz bardziej. Ojciec Akari i Rio wyjeżdża służbowo za granicę. Rio jednak chce zostać tutaj, by być przy Yunie. A Kazuomi, mimo wszystko, namawia Akari, by jednak jechała, skoro chce zostać tłumaczką. Jak to wszystko się skończy?
No to tak, „Kocha… nie kocha…” to mangowy, szojkowy romans – klasyczny pod każdym względem. Może romans źle się kojarzy, ale jak lepiej to określić? Może być dobry romans i zły, zły to z miejsca ochrzciłbym miałem romansidła, a ta seria nie to romansidło, a naprawdę dobra opowieść miłosna, skoncentrowana na uczuciach, emocjonalnych przetasowaniach, przemianach i związanych z tym wszystkim elementach, takich jak przyjaźń czy szkolne życie. No i każdy ten element znakomicie jest wykonany i wszystko bardzo ładnie się ze sobą splata i łączy.
A skoro o splataniu mowa… Wiadomo, jak to w miłosnych historiach splatają się nie tylko palce dłoni postaci i ich losy, ale i plącze się tu wszystko. Mówię i o tym tomie, i o całej serii. Relacje bohaterów oparte są na mieszance miłości i przyjaźni. Ktoś kocha kogoś, ale nie jest przez niego kochany, ktoś inny ma nadzieję, ktoś wspiera, ktoś inny przygląda się z boku. Właśnie tak, jak powinno być, niemal do samego końca trzymając nas w niepewności, choć jednocześnie każdy chyba może domyślić się, co z tego fabularnie wynika.
No i, jak już pisałem kiedyś, ta seria wyładowana jest wywoływaną w czytelnikach ekscytacją. Ekscytacją towarzyszącą utożsamianiem się z uczuciami bohaterów, kibicowaniem im i przeżywaniem tego, co przeżywają oni, wspominając własne doświadczenia. Masa tu emocji, masa wzruszeń, sporo radości, goryczy sporo, ale ile uroku, ile słodyczy i delikatności.
No i delikatne jest to też od strony ilustracji. Szata graficzna jest prosta, pozbawiona nadmiaru czerni i oszczędna. Ale ta oszczędność widoczna głównie w tłach pozwala skoncentrować się na postaciach i ich emocjach – czyli na tym, co najważniejsze. Efekt? Kawał znakomitej serii i świetny tomik podsumowując to wszystko, co mieliśmy dotąd. Aż żal, że to już koniec.
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
Michał
MIŁOSNY KONIEC Jak pierwsza miłość Tylko miłość Bo ja nic mocniejszego nie znam Tylko miłość Tylko miłość Która jest lekarstwem na ból - T-Love No to pora pożegnać się z romantycznymi uniesieniami. „Kocha… Nie kocha…” właśnie się kończy. Powiem, że czekałem na ten moment, bo wiadomo, każdy czeka na ten happy end – albo na zaskoczenie, że jednak nie wszystko będzie takie słodkie. No i każdy kto ma w planach obejrzenie anime, czeka też aż najpierw zakończy się manga. No to mamy finał i świetny to finał. Emocje, słodycz, gorycz, trochę niepewności… No wszystko to, na co liczyłem, czekałem i czego chciałbym jeszcze więcej. Życie uczuciowe bohaterów na ostatnim zakręcie plącze się coraz bardziej. Ojciec Akari i Rio wyjeżdża służbowo za granicę. Rio jednak chce zostać tutaj, by być przy Yunie. A Kazuomi, mimo wszystko, namawia Akari, by jednak jechała, skoro chce zostać tłumaczką. Jak to wszystko się skończy? No to tak, „Kocha… nie kocha…” to mangowy, szojkowy romans – klasyczny pod każdym względem. Może romans źle się kojarzy, ale jak lepiej to określić? Może być dobry romans i zły, zły to z miejsca ochrzciłbym miałem romansidła, a ta seria nie to romansidło, a naprawdę dobra opowieść miłosna, skoncentrowana na uczuciach, emocjonalnych przetasowaniach, przemianach i związanych z tym wszystkim elementach, takich jak przyjaźń czy szkolne życie. No i każdy ten element znakomicie jest wykonany i wszystko bardzo ładnie się ze sobą splata i łączy. A skoro o splataniu mowa… Wiadomo, jak to w miłosnych historiach splatają się nie tylko palce dłoni postaci i ich losy, ale i plącze się tu wszystko. Mówię i o tym tomie, i o całej serii. Relacje bohaterów oparte są na mieszance miłości i przyjaźni. Ktoś kocha kogoś, ale nie jest przez niego kochany, ktoś inny ma nadzieję, ktoś wspiera, ktoś inny przygląda się z boku. Właśnie tak, jak powinno być, niemal do samego końca trzymając nas w niepewności, choć jednocześnie każdy chyba może domyślić się, co z tego fabularnie wynika. No i, jak już pisałem kiedyś, ta seria wyładowana jest wywoływaną w czytelnikach ekscytacją. Ekscytacją towarzyszącą utożsamianiem się z uczuciami bohaterów, kibicowaniem im i przeżywaniem tego, co przeżywają oni, wspominając własne doświadczenia. Masa tu emocji, masa wzruszeń, sporo radości, goryczy sporo, ale ile uroku, ile słodyczy i delikatności. No i delikatne jest to też od strony ilustracji. Szata graficzna jest prosta, pozbawiona nadmiaru czerni i oszczędna. Ale ta oszczędność widoczna głównie w tłach pozwala skoncentrować się na postaciach i ich emocjach – czyli na tym, co najważniejsze. Efekt? Kawał znakomitej serii i świetny tomik podsumowując to wszystko, co mieliśmy dotąd. Aż żal, że to już koniec.