Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (1)
Michał Lipka
20 kwietnia 2020
W POWIETRZU CZUĆ WOŃ KRWI
Waneko znów to zrobiło. Co takiego? Wypuściło na rynek kolejnego shounena, który nie da mi prędko oderwać się od siebie. „Miecz zabójcy demonów” bo o nim mowa, to seria dość nowa, bo w oryginale wydawana od roku 2016, ale mająca w sobie pewien klasyczny, oldschoolowy wręcz charakter, który wyróżnia ją na tle podobnych opowieści. A przede wszystkim to kawał dobrego akcyjniaka fantasy z elementami horroru, który czyta się naprawdę znakomicie.
Gdy przychodzi kres szczęścia, w powietrzu czuć woń krwi.
Era Taisho. Tanjiru Kamado, żyje w biednej rodzinie, bez ojca. Jednak mimo trudów, jakoś sobie radzi i czuje się szczęśliwy. Wszystko zmienia się pewnego dnia, kiedy wyrusza do wioski sprzedać węgiel. Handel idzie dobrze, dzięki niezwykłemu węchowi chłopak pomaga też mieszkańcom, zajmuje się przy tym jednocześnie różnymi drobnymi zadaniami i nim zdąży się spostrzec, zapada zmierzch. Żeby ustrzec się grasujących nocą demonów – w które zresztą nie wierzy – nocuje w mieście, kiedy jednak wraca do wioski odkrywa, że demony zamordowały wszystkich jego bliskich. Przeżyła tylko siostra, ta jednak sama staje się powoli demonem. Tak dla Kamado zaczyna się zupełnie nowe, krwawe i brutalne życie. Gdzie ono go jednak zawiedzie? I co go czeka?
„Miecz zabójcy demonów” to dość brutalny shounen. „Miecz zabójcy demonów” to shounen dla nieco starszych odbiorców. Przede wszystkim jednak „Miecz zabójcy demonów” to shounen bardzo przyjemnie oldschoolowy. Jest w nim coś takiego, co zmienia go w komiks staromodny, przynajmniej odrobinę, są tu elementy, które zdają się być zarówno baśniowe, jak i kobiece, wciąż jednak jest to shounen po prostu znakomity, klimatyczny, bardziej mroczny niż zwyczajowo i poprowadzony w nieco spokojniejszy sposób, niż zazwyczaj się to w gatunku spotyka.
Co jeszcze można powiedzieć o tym tytule? Że to klimatyczna rzecz, dość brutalna, bywa że mroczna, ale jednocześnie łagodna, delikatna wręcz. To właśnie ta kobieca strona tej mangi, niby shounenowej, ale jednak nie do końca. Jest tu horror, ale nie jak na przykład w „Tokyo Ghoul”. Zresztą tu też nie ma na celu straszenia czytelnika, a jest jedynie integralną częścią świata i buduje nastrój zagrożenia. Na razie niebezpieczeństwo jeszcze nie wydaje się takie wielkie, ale myślę, że już niedługo zaatakuje z całą mocą.
A jak to wszystko wypada od strony rysunków? Równie dobrze, co i fabuły. Mamy tu coś z „Ao No Exorcist”, mamy coś z „Naruto” (z tym skojarzyły mi się plamy krwi na tkaninach, mamy też coś autorskiego i to również mnie kupuje. W skrócie kolejna dobra seria, którą warto będzie śledzić. Jeszcze niepozorna, ale już widać w niej potencjał.
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
Michał Lipka
W POWIETRZU CZUĆ WOŃ KRWI Waneko znów to zrobiło. Co takiego? Wypuściło na rynek kolejnego shounena, który nie da mi prędko oderwać się od siebie. „Miecz zabójcy demonów” bo o nim mowa, to seria dość nowa, bo w oryginale wydawana od roku 2016, ale mająca w sobie pewien klasyczny, oldschoolowy wręcz charakter, który wyróżnia ją na tle podobnych opowieści. A przede wszystkim to kawał dobrego akcyjniaka fantasy z elementami horroru, który czyta się naprawdę znakomicie. Gdy przychodzi kres szczęścia, w powietrzu czuć woń krwi. Era Taisho. Tanjiru Kamado, żyje w biednej rodzinie, bez ojca. Jednak mimo trudów, jakoś sobie radzi i czuje się szczęśliwy. Wszystko zmienia się pewnego dnia, kiedy wyrusza do wioski sprzedać węgiel. Handel idzie dobrze, dzięki niezwykłemu węchowi chłopak pomaga też mieszkańcom, zajmuje się przy tym jednocześnie różnymi drobnymi zadaniami i nim zdąży się spostrzec, zapada zmierzch. Żeby ustrzec się grasujących nocą demonów – w które zresztą nie wierzy – nocuje w mieście, kiedy jednak wraca do wioski odkrywa, że demony zamordowały wszystkich jego bliskich. Przeżyła tylko siostra, ta jednak sama staje się powoli demonem. Tak dla Kamado zaczyna się zupełnie nowe, krwawe i brutalne życie. Gdzie ono go jednak zawiedzie? I co go czeka? „Miecz zabójcy demonów” to dość brutalny shounen. „Miecz zabójcy demonów” to shounen dla nieco starszych odbiorców. Przede wszystkim jednak „Miecz zabójcy demonów” to shounen bardzo przyjemnie oldschoolowy. Jest w nim coś takiego, co zmienia go w komiks staromodny, przynajmniej odrobinę, są tu elementy, które zdają się być zarówno baśniowe, jak i kobiece, wciąż jednak jest to shounen po prostu znakomity, klimatyczny, bardziej mroczny niż zwyczajowo i poprowadzony w nieco spokojniejszy sposób, niż zazwyczaj się to w gatunku spotyka. Co jeszcze można powiedzieć o tym tytule? Że to klimatyczna rzecz, dość brutalna, bywa że mroczna, ale jednocześnie łagodna, delikatna wręcz. To właśnie ta kobieca strona tej mangi, niby shounenowej, ale jednak nie do końca. Jest tu horror, ale nie jak na przykład w „Tokyo Ghoul”. Zresztą tu też nie ma na celu straszenia czytelnika, a jest jedynie integralną częścią świata i buduje nastrój zagrożenia. Na razie niebezpieczeństwo jeszcze nie wydaje się takie wielkie, ale myślę, że już niedługo zaatakuje z całą mocą. A jak to wszystko wypada od strony rysunków? Równie dobrze, co i fabuły. Mamy tu coś z „Ao No Exorcist”, mamy coś z „Naruto” (z tym skojarzyły mi się plamy krwi na tkaninach, mamy też coś autorskiego i to również mnie kupuje. W skrócie kolejna dobra seria, którą warto będzie śledzić. Jeszcze niepozorna, ale już widać w niej potencjał.