Darling in the Franxx 2
Cena regularna:
24,99 zł
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Michał Lipka
GDYBY EVANGELION BYŁ EROTYKIEM Gdyby „Neon Genesis Evangelion” zamiast być opowieścią filozoficzną, został erotykiem, nazywałby się „Darling in the Franxx”. Nic dodać, nic ująć. Kto więc ma ochotę na niezobowiązującą akcję z pretekstową fabułą, która ma służyć jedynie ukazaniu kolejnych scen nagości, będzie zadowolony. a cała reszta? Cóż, chyba nikt nie spodziewał się, że to będzie opowieść dla nich, prawda? Hiro jest coraz bliżej zostania pełnoprawnym pasożytem. Wszystko dzięki temu, ze on i Zero Two zdołali pilotować Franxxa. Dowódca Ichigo jest jednak pełen wątpliwości. A jakby tego było mało, na bohaterów czeka pierwsza prawdziwa walka… „Darling in the Franxx” to seria, która nawet nie próbuje udawać, że wszystko, co ma, nie skopiowała z „Neon Genesis Evangelion”. Z tym, że tutaj twórcy wzięli z „NGE” jedynie to, co najbardziej powierzchowne, czyli mecha, ich wygląd, niektóre sprawy techniczne czy elementy kreacji postaci. Nie było zresztą sensu się męczyć i tworzyć coś oryginalnego, skoro miał to być jedynie pretekst, służący wrzucaniu jak największej ilości scen erotycznych. W „Darling in the Franxx” seksu jako takiego nie znajdziecie, ale nie przeszkodziło to autorom zrobić rzeczy stricte erotycznej. Bohaterki, kiedy nie są nagie, ubrane są w tak obcisłe stroje, jakby nagie były, a przy okazji przybierają wyzywające pozy, kierując swoje biusty i pośladki w kierunku wzroku (twarzy?) czytającego. A kiedy są nagie, ich imponujące do przesady atrybuty fizyczne podskakują, sterczą, przecząc prawom fizyki, ociekają wodą etc. I są jeszcze sceny, które nagości nie zawierają, ale i tak jasno kojarzą się z seksem. Mowa oczywiście o momentach łączenia się z wielkimi robotami, kiedy to bohaterka jęczy, pręży się, wygina i wydaje z siebie odgłosy czy teksty niczym z filmów XXX. Miny, zaczerwienione twarze i tym podobne, znane każdemu zabiegi, też kojarzą się tylko z jednym. A czy tylko jednym „Darling in the Franxx”, nomen omen, stoi? Właściwie tak, ale mamy tu akcję, trochę tajemnic, walki, mecha, sceny nienajgorszego klimatu. Wiadomo jednak, że to tylko otoczka służąca erotyce. Kicz? Z pewnością. Tandeta? Oczywiście. Ale czy to źle? Na pewno nie dla miłośników tego typu historii, którzy właśnie tego oczekują. Tym bardziej, że rzecz jest przyjemnie dla oka zilustrowana i ładnie wydana. Przeciwników nie przekona. Fanów jednak zadowoli. To rzecz dla młodzieży płci męskiej, która marzy o akcji, pięknych dziewczynach i dużej ilości łagodnej mimo wszystko erotyki. I to właśnie dostaje, podane na całkiem niezłym poziomie.
Kosz z Książkami
,,Darling in the Franxx’’ to tytuł który stanowi prawdziwą mieszankę gatunkową, mamy tutaj komedio-dramat, sporo akcji, walki z udziałem mechów, a także romans i nieco ecchi, a wszystko to zamknięte w otoczce science fiction. Czy taki szalony mix gatunkowy mógł się udać? Zapewniamy, że tak i zachęcamy do zapoznania się z dwoma pierwszymi tomami serii autorstwa Kentaro Yabuki i Code:OOO. W przyszłości życie na Ziemi możliwe jest wyłącznie w specjalnych miastach zwanych Plantacjami, a ludzkość zmuszona jest do nieustannej Waki z gigantycznymi bestiami zwanymi Kyoryu. Do tego zadania wyznaczane są pary pilotów, składające się z dzieci-pasożytów – chłopca i dziewczyny – które wspólnie są w stanie operować potężnymi mechami bojowymi – Franxxami. Jednak nie każde dziecko ma w sobie predyspozycje do pilotowania Franxxa, w przypadku gdy partnerzy nie są w stanie osiągnąć odpowiedniej synchronizacji, stają się niezdolni do walki i najzwyczajniej zbędni. Taki los zdaje się spotkał Hiro, jednak niespodziewanie jego ścieżki krzyżują się z Zero Two – dziewczyną będącą hybrydą człowieka i Kyoryu, zwaną również Zabójczynią Partnerów. I wszystko wskazuje na to, że ich spotkanie nie tylko odmieni losy chłopaka, ale także doprowadzi do wielu kluczowych zmian w obecnym układzie sił. ,,Darling in the Franxx’’ to pozycja która może sprawiać bardzo mylne pierwsze wrażenie, występuje w niej bowiem sporo elementów, które w pierwszym odruchu chciałoby się po prostu nazwać dziwnymi i które mogą część czytelników odrzucić. Mamy tutaj chociażby wspomniane pasożyty – dzielące się na męskie pręciki i żeńskie słupki, czyli określenia jakie używane są na pilota i pilotkę maszyn bojowych – tytułowych Franxxów. Także sam sposób pilotowania mechów jest dość dwuznaczny, poczynając od pozy w jakiej są one pilotowanie, poprzez dokonywanie połączenia między pilotami. Dla miłośników ecchi i wszelkiego rodzaju elementów erotycznych w mangach z pewnością będą to plusy, całą resztę chcę jednak zapewnić, że ,,Darling In the Franxx’’ to coś więcej niż tylko lekka erotyka i sceny w których bohaterki pokazują światu swoje nagie ciała. Bo ,,Darling In the Franxx’’ naprawdę broni się zarówno historią, jak i bohaterami. Jeżeli chodzi o to pierwsze to tytuł z pozoru może wydawać się lekką, pełną akcji i walk przy udziale mechów historią, jednak nie dajcie się temu zwieźć. Przyjdą także cięższe momenty, nie zabraknie dram i trudnych wyborów o równie poważnych konsekwencjach. Ale nie uprzedzajmy faktów. Co się zaś tyczy samych bohaterów, to rzecz jasna na czoło wychodzi główna para – Hiro i Zero Two. Ten pierwszy jest dość klasycznych przedstawicielem głównego bohatera, który rozwija się pod wpływem spotkania odpowiedniej dziewczyny. Tyle, że (i chwała mu za to), nie jest to ten irytujący typ jak chociażby główny bohater serii ,,Mirai Nikki. Pamiętnik przyszłości’’ który bez swojej partnerki nie mógł praktycznie nic zdziałać i który przez większość serii mocno mnie irytował. Hiro owszem zaczyna jako ten bezradny i zagubiony, szybko jednak bierze się w garść i co ważniejsze później konsekwentnie trzyma się swoich postanowień i realizuje zamierzone cele. Co tu dużo mówić, choć z początku się nie spodziewałam zyskał on moją sympatię. Co się zaś tyczy Zero Two – jest to przykład silnej kobiecej postaci, mocno ekstrawaganckiej, mającej swoją mroczną stronę, z którą bynajmniej nie próbuje się kryć, ale także szybko zaskarbiającą sobie sympatię czytelnika. I choć bardzo lubię główną parę, muszę też dodać, że seria ta cieszy się także ciekawymi postaciami pobocznymi, których wątki zostaną rozwinięte wraz z rozwojem całej historii i które również potrafią miło zaskoczyć. Ciąg dalszy recenzji dostępny na stronie Kosz z Książkami.