Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (3)
NOC CYKAD
21 października 2019
Co prawda seria „Gdy zapłaczą cykady” zakończyła się już jakiś czas temu na piętnastym tomie, ale twórcy nie zamierzają dać czytelnikom odpocząć od tego świata i postaci. Po wydaniu sympatycznego, choć niezobowiązującego „epilogu” w postaci „Księgi ukojenia duszy”, nadszedł właśnie czas na coś mroczniejszego, mocniejszego i bardziej rozbudowanego. Gotowi na „Księgę upływającej nocy”, nowy rozdział niezapomnianej sagi, który znów dostarczy Wam mocnych wraże i pobudzi Waszą ciekawość?
18 rok ery Heisei. Od wydarzeń, które zakończyły się śmiercią mieszkańców Hinamizawy minęły dwie dekady i młode pokolenie nie ma nawet pojęcia, co tam się działo. Sytuację zmienia się, kiedy władze zezwalają na otwarcie wioski. Grupka młodych ludzi decyduje się wybrać do miejsca, które wszyscy uważają za przeklęte i przekonać się, co tam na nich czeka. Jakie jednak impulsy naprawdę ich tam pchają?
Tymczasem dziennikarz Arakawa również wybiera się do Hinamizawy. Sprzeczne teorie co do tego, co zaszło tam dwadzieścia lat temu, niewyjaśnione odizolowanie wioski na ten czas i liczne legendy o klątwie czcigodnego Oyashiro zachęcają go do zbadania całej sprawy. Drogi jego i młodych ludzi przetną się w opuszczonej, wymarłej mieścinie, gdzie jedynie deszcz wydaje jakiś odgłos. Deszcz i ten tajemniczy dźwięk jednego kroku za dużo, słyszanego gdzieś za plecami. Na bohaterów czeka noc, która może obudzić demony…
Siłą „Gdy zapłaczą cykady” od samego początku były dwie rzeczy: klimat i tajemnice. Ten pierwszy opierał się na połączeniu opowieści o słodkich, uroczych bohaterach żyjących w cichej, sympatycznej wiosce, z mrocznym ni to thrillerem, ni horrorem o klątwie, niewyjaśnionych od lat zgonach, morderstwach i sekretach skrywanych przez mieszkańców. W drugim przypadku wspomniane właśnie sekrety i tajemnice, napędzały akcję, podsycały ciekawość czytelników i stały się podstawą wielu teorii, to obalanych, to znów przywracanych tak, że odbiorcy nie mieli już pojęci do czego to wszystko prowadzi. Ale skoro wszystkie odpowiedzi padły już a piętnastym tomie, co do zaoferowania ma najnowszy, siedemnasty?
Cóż, mogę śmiało powiedzieć, że klimat. Ten mroczny, duszny, niepewny klimat pierwowzoru. Nie ma tu co prawda miejsca na ten urok i słodycz pierwszych tomów cyklu, ale chyba nikt na to nie liczył? A nawet jeśli, poprzednia część z pewnością zapewniła mu tych elementów aż w nadmiarze. Co się zaś tyczy tajemnic, te też się pojawiają, ale nie chcę Wam tu niczego zdradzać. Mangi takie, jak „Cykady” najlepiej czytać bez żadnych oczekiwań i znajomości czegokolwiek. Ja tak właśnie sięgnąłem po pierwszy tom, wiedząc jedynie, że to rzecz już kultowa i ceniona i dzięki temu wciąż i wciąż dawałem się zaskakiwać.
A czy zaskoczył mnie ten tom? Trochę tak. Na pewno tym, w jak dobrym stylu wrócił do korzeni i godnie podjął temat. I na pewno byłem przyjemnie zaskoczony nową szatą graficzną. Ilustracje są mroczniejsze i bardziej dopracowane, a zarazem zachowały charakter, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni, łącznie z tą cartoonową nutą, która zawsze stanowiła przyjemny dysonans. Kto więc pokochał „Cykady” koniecznie powinien poznać także tą część (nowi czytelnicy też będą dobrze się bawić, ale nie wyłapią oni wszystkich smaczków) – na pewno będzie usatysfakcjonowany.
Kosz z Książkami
17 maja 2020
Nadszedł czas na kolejną przygodę w Hinamizawie. Druga z dodatkowych ksiąg – Księga upływającej nocy – będzie zdecydowanie mroczniejsza od poprzedniczki. Czy jesteście gotowi na ponowne przebudzenie się Demona?
Od tragicznych wydarzeń, które pochłonęły życia mieszkańców Hinamizawy minęło 20 lat. Zakaz wjazdu na teren wioski został zniesiony, z czego zamierza skorzystać grupa osób – jedni zafascynowani mroczną przeszłością tego miejsca, inni szukający ucieczki od swoich problemów. Młody chłopak, zakochana para, dziennikarz badający przeszłość owianej złej sławą wioski i Mion Sonozaki. Te pięć osób, deszczowego wieczoru, spotka się w okresie przypadającym na Festiwal Dryfującej Bawełny. Czy mimo upływu lat klątwa wyciągnie swoje szpony również po nich?
Muszę przyznać, że ,,Księga upływającej nocy” była dla mnie sporym zaskoczeniem. Przede wszystkim odczułam brak znanych mi postaci, jednak mimo tego historia szybko mnie wciągnęła. Autorki w umiejętny sposób oddały duszny klimat pierwowzoru , fani serii z pewnością docenią też nawiązania do wydarzeń z głównej serii mangi.
Tak więc ponownie ,,Gdy zapłaczą cykady” uderzają w czytelnika mrocznym klimatem i wszechobecnymi tajemnicami, świetnie odzwierciedlonymi również przez kreskę. Ten tomik pozbawiony jest cukierkowości, która często cechowała tą serię, tworząc spory kontrast między warstwą wizualną, a treścią opowiadanej historii. Tutaj od początku kreska i opowieść idą w parze wywołując w czytelniku przyjemny dreszczyk niepokoju.
O nowych bohaterach nie będę opowiadać, by nie psuć nikomu przyjemności ich poznania i odkrycia skrywanych przez nich sekretów. Tak jak wspomniałam wcześniej w ,,Księdze upływającej nocy” ponownie pojawi się Mion Sonozaki – tym razem już jako dorosła kobieta. I tu muszę przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w niej zaszły. Z resztą, zachęcam byście sami poznali dorosłą już Mion.
,,Księga upływającej nocy” w moim odczuciu wypada zdecydowanie lepiej niż pierwszy dodatek do serii. Ponownie otrzymujemy tu mroczną opowieść, którą czyta się z przyjemnym dreszczykiem emocji. Myślę, że fanów serii nie trzeba namawiać do ponownej wizyty w Hinamizawie – także pozostaje mi życzyć emocjonującej lektury.
Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
MonimePL
1 sierpnia 2022
Księga upływającej nocy to dodatkowa opowieść, niepowiązana bezpośrednio z głównym cyklem historii o Hinamizawie. Ukazuje wydarzenia po Księdze uroczystej pieśni. Nie będzie to jednak fabularnie spójna część cyklu. Już od pierwszych stron widać różnicę: nie jest budowane stopniowo napięcie, lecz od razu dostajemy sceny pełne grozy. Bardziej będziemy się zajmować nie syndromem Himinazawy, ale samą rodziną Sonozaki i jej problemami z przekazywaniem władzy po śmierci Oryō Sonozaki.
Więcej na: https://www.monime.pl/gdy-zaplacza-cykady-ksiega-uplywajacej-nocy-tom-17/
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
NOC CYKAD
Co prawda seria „Gdy zapłaczą cykady” zakończyła się już jakiś czas temu na piętnastym tomie, ale twórcy nie zamierzają dać czytelnikom odpocząć od tego świata i postaci. Po wydaniu sympatycznego, choć niezobowiązującego „epilogu” w postaci „Księgi ukojenia duszy”, nadszedł właśnie czas na coś mroczniejszego, mocniejszego i bardziej rozbudowanego. Gotowi na „Księgę upływającej nocy”, nowy rozdział niezapomnianej sagi, który znów dostarczy Wam mocnych wraże i pobudzi Waszą ciekawość? 18 rok ery Heisei. Od wydarzeń, które zakończyły się śmiercią mieszkańców Hinamizawy minęły dwie dekady i młode pokolenie nie ma nawet pojęcia, co tam się działo. Sytuację zmienia się, kiedy władze zezwalają na otwarcie wioski. Grupka młodych ludzi decyduje się wybrać do miejsca, które wszyscy uważają za przeklęte i przekonać się, co tam na nich czeka. Jakie jednak impulsy naprawdę ich tam pchają? Tymczasem dziennikarz Arakawa również wybiera się do Hinamizawy. Sprzeczne teorie co do tego, co zaszło tam dwadzieścia lat temu, niewyjaśnione odizolowanie wioski na ten czas i liczne legendy o klątwie czcigodnego Oyashiro zachęcają go do zbadania całej sprawy. Drogi jego i młodych ludzi przetną się w opuszczonej, wymarłej mieścinie, gdzie jedynie deszcz wydaje jakiś odgłos. Deszcz i ten tajemniczy dźwięk jednego kroku za dużo, słyszanego gdzieś za plecami. Na bohaterów czeka noc, która może obudzić demony… Siłą „Gdy zapłaczą cykady” od samego początku były dwie rzeczy: klimat i tajemnice. Ten pierwszy opierał się na połączeniu opowieści o słodkich, uroczych bohaterach żyjących w cichej, sympatycznej wiosce, z mrocznym ni to thrillerem, ni horrorem o klątwie, niewyjaśnionych od lat zgonach, morderstwach i sekretach skrywanych przez mieszkańców. W drugim przypadku wspomniane właśnie sekrety i tajemnice, napędzały akcję, podsycały ciekawość czytelników i stały się podstawą wielu teorii, to obalanych, to znów przywracanych tak, że odbiorcy nie mieli już pojęci do czego to wszystko prowadzi. Ale skoro wszystkie odpowiedzi padły już a piętnastym tomie, co do zaoferowania ma najnowszy, siedemnasty? Cóż, mogę śmiało powiedzieć, że klimat. Ten mroczny, duszny, niepewny klimat pierwowzoru. Nie ma tu co prawda miejsca na ten urok i słodycz pierwszych tomów cyklu, ale chyba nikt na to nie liczył? A nawet jeśli, poprzednia część z pewnością zapewniła mu tych elementów aż w nadmiarze. Co się zaś tyczy tajemnic, te też się pojawiają, ale nie chcę Wam tu niczego zdradzać. Mangi takie, jak „Cykady” najlepiej czytać bez żadnych oczekiwań i znajomości czegokolwiek. Ja tak właśnie sięgnąłem po pierwszy tom, wiedząc jedynie, że to rzecz już kultowa i ceniona i dzięki temu wciąż i wciąż dawałem się zaskakiwać. A czy zaskoczył mnie ten tom? Trochę tak. Na pewno tym, w jak dobrym stylu wrócił do korzeni i godnie podjął temat. I na pewno byłem przyjemnie zaskoczony nową szatą graficzną. Ilustracje są mroczniejsze i bardziej dopracowane, a zarazem zachowały charakter, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni, łącznie z tą cartoonową nutą, która zawsze stanowiła przyjemny dysonans. Kto więc pokochał „Cykady” koniecznie powinien poznać także tą część (nowi czytelnicy też będą dobrze się bawić, ale nie wyłapią oni wszystkich smaczków) – na pewno będzie usatysfakcjonowany.
Kosz z Książkami
Nadszedł czas na kolejną przygodę w Hinamizawie. Druga z dodatkowych ksiąg – Księga upływającej nocy – będzie zdecydowanie mroczniejsza od poprzedniczki. Czy jesteście gotowi na ponowne przebudzenie się Demona? Od tragicznych wydarzeń, które pochłonęły życia mieszkańców Hinamizawy minęło 20 lat. Zakaz wjazdu na teren wioski został zniesiony, z czego zamierza skorzystać grupa osób – jedni zafascynowani mroczną przeszłością tego miejsca, inni szukający ucieczki od swoich problemów. Młody chłopak, zakochana para, dziennikarz badający przeszłość owianej złej sławą wioski i Mion Sonozaki. Te pięć osób, deszczowego wieczoru, spotka się w okresie przypadającym na Festiwal Dryfującej Bawełny. Czy mimo upływu lat klątwa wyciągnie swoje szpony również po nich? Muszę przyznać, że ,,Księga upływającej nocy” była dla mnie sporym zaskoczeniem. Przede wszystkim odczułam brak znanych mi postaci, jednak mimo tego historia szybko mnie wciągnęła. Autorki w umiejętny sposób oddały duszny klimat pierwowzoru , fani serii z pewnością docenią też nawiązania do wydarzeń z głównej serii mangi. Tak więc ponownie ,,Gdy zapłaczą cykady” uderzają w czytelnika mrocznym klimatem i wszechobecnymi tajemnicami, świetnie odzwierciedlonymi również przez kreskę. Ten tomik pozbawiony jest cukierkowości, która często cechowała tą serię, tworząc spory kontrast między warstwą wizualną, a treścią opowiadanej historii. Tutaj od początku kreska i opowieść idą w parze wywołując w czytelniku przyjemny dreszczyk niepokoju. O nowych bohaterach nie będę opowiadać, by nie psuć nikomu przyjemności ich poznania i odkrycia skrywanych przez nich sekretów. Tak jak wspomniałam wcześniej w ,,Księdze upływającej nocy” ponownie pojawi się Mion Sonozaki – tym razem już jako dorosła kobieta. I tu muszę przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w niej zaszły. Z resztą, zachęcam byście sami poznali dorosłą już Mion. ,,Księga upływającej nocy” w moim odczuciu wypada zdecydowanie lepiej niż pierwszy dodatek do serii. Ponownie otrzymujemy tu mroczną opowieść, którą czyta się z przyjemnym dreszczykiem emocji. Myślę, że fanów serii nie trzeba namawiać do ponownej wizyty w Hinamizawie – także pozostaje mi życzyć emocjonującej lektury. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
MonimePL
Księga upływającej nocy to dodatkowa opowieść, niepowiązana bezpośrednio z głównym cyklem historii o Hinamizawie. Ukazuje wydarzenia po Księdze uroczystej pieśni. Nie będzie to jednak fabularnie spójna część cyklu. Już od pierwszych stron widać różnicę: nie jest budowane stopniowo napięcie, lecz od razu dostajemy sceny pełne grozy. Bardziej będziemy się zajmować nie syndromem Himinazawy, ale samą rodziną Sonozaki i jej problemami z przekazywaniem władzy po śmierci Oryō Sonozaki. Więcej na: https://www.monime.pl/gdy-zaplacza-cykady-ksiega-uplywajacej-nocy-tom-17/