Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (1)
Michał
27 września 2022
BATMAN I ŚMIERĆ
Warren Ellis, jeden z tych brytyjskich scenarzystów, którzy pokazali na amerykańskim rynku komiksowym, na co stać sarkastycznych pisarzy z Wysp, jednak w czym jak w czym, ale w superhero nie czuje się zbyt dobrze. Zrobił kilka ważnych opowieści (choćby „Iron Man: Extremis”), a przy niektórych seriach na dłużej się zadomowił (przygody mutantów od Marvela), ale i tak to jego bardziej niezależne, a już na pewno te skierowane do dojrzałego czytelnika, wyszły mu najlepiej. Teraz zaś wraca do superhero, a dokładniej do Batmana, którym też zresztą już się zajmował. I jak mu to wychodzi? Nie tak świetnie, jak w historii „Planetary/Batman: Noc na ziemi”, gdzie genialnie zabawił się różnymi wersjami tej postaci, sprytnie zachowując stylistykę różnych autorów, ale i tak jest bardzo, bardzo dobrze.
Śmierć. Groby. I Batman i Alfred doskonale je znają. Ten drugi regularnie odwiedza cmentarz na posiadłości Wayne’ów, gdzie dba o groby i martwi się tym, kiedy będzie musiał zajmować się też grobem Bruce’a. Ten pierwszy poluje właśnie na kolejnego mordercę, nie mając pojęcia dokąd doprowadzi go ta sprawa. I że być może będzie to grób…
Batman w wykonaniu Ellisa to opowieść mroczna, brutalna, ale i – a to ważne – bardzo skupiona na postaciach. Na ich osobowość, psychice, obawach. Temat śmiertelności bohatera, który tu porusza, nie jest nowy, w „Batku” też nie raz się z nim siłowano, choćby we wznawianym obecnie „Knightfall”. W komiksach superhero wątek ten najlepiej poruszył chyba DeMatteis w „Ostatnich łowach Kravena”, ale Ellis nie pozostaje za nim daleko w tyle. A jednocześnie, jedni powiedzą, że przede wszystkim, inni, że na drugim planie, ot kwestia podejścia, snuje fabułę w sam raz dla Batmana. Gatunkowy, rasowy thriller psychologiczny, o wiele lepszy niż to, co niedawno zaserwowali nam twórcy albumu „Joker/Harley: Zabójczy umysł”.
Bo może Ellis pisze thriller gatunkowy, ale mniej typowy niż tam pisała Garcia. A na thrillerach się zna, bo nawet książki w tym gatunku nam serwował – po polsku wyszła jedna z nich, „Wzorzec zbrodni”, może nienajlepsza, daleka jakością od komiksów autora, ale pokazująca, że na gatunku się zna. I na jego przełamywaniu też. „Grób Batmana” to thriller wzorcowy, ale i przełamany. Rzecz dla fanów mrocznych opowieści detektywistycznych, jakimi przygody Człowieka Nietoperza być powinny, ale i jednocześnie dobre superhero, z zaangażowaniem twórcy w kreowanie rysu psychologicznego postaci, co zdarza się coraz rzadziej.
Ellisowi w tym wszystkim partneruje Bryan Hitch, z którym wcześniej zrobił „Authority” czy „Stormwatch”. W „Transmetropolitanie” też na chwilę się udzielił, ot epizod, ale warto wspomnieć. Bo obaj twórcy dobrze się dogadują i to widać, a z ich współpracy wychodzi dzieło realistyczne, mroczne, dopracowane i po prostu świetne. I co? Na pewno jedna z najlepszych nowości o Batmanie od dłuższego czasu – a dokładniej od „Trzech Jokerów”, jak dla mnie. Kto lubi, niech bierze w ciemno.
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
Michał
BATMAN I ŚMIERĆ Warren Ellis, jeden z tych brytyjskich scenarzystów, którzy pokazali na amerykańskim rynku komiksowym, na co stać sarkastycznych pisarzy z Wysp, jednak w czym jak w czym, ale w superhero nie czuje się zbyt dobrze. Zrobił kilka ważnych opowieści (choćby „Iron Man: Extremis”), a przy niektórych seriach na dłużej się zadomowił (przygody mutantów od Marvela), ale i tak to jego bardziej niezależne, a już na pewno te skierowane do dojrzałego czytelnika, wyszły mu najlepiej. Teraz zaś wraca do superhero, a dokładniej do Batmana, którym też zresztą już się zajmował. I jak mu to wychodzi? Nie tak świetnie, jak w historii „Planetary/Batman: Noc na ziemi”, gdzie genialnie zabawił się różnymi wersjami tej postaci, sprytnie zachowując stylistykę różnych autorów, ale i tak jest bardzo, bardzo dobrze. Śmierć. Groby. I Batman i Alfred doskonale je znają. Ten drugi regularnie odwiedza cmentarz na posiadłości Wayne’ów, gdzie dba o groby i martwi się tym, kiedy będzie musiał zajmować się też grobem Bruce’a. Ten pierwszy poluje właśnie na kolejnego mordercę, nie mając pojęcia dokąd doprowadzi go ta sprawa. I że być może będzie to grób… Batman w wykonaniu Ellisa to opowieść mroczna, brutalna, ale i – a to ważne – bardzo skupiona na postaciach. Na ich osobowość, psychice, obawach. Temat śmiertelności bohatera, który tu porusza, nie jest nowy, w „Batku” też nie raz się z nim siłowano, choćby we wznawianym obecnie „Knightfall”. W komiksach superhero wątek ten najlepiej poruszył chyba DeMatteis w „Ostatnich łowach Kravena”, ale Ellis nie pozostaje za nim daleko w tyle. A jednocześnie, jedni powiedzą, że przede wszystkim, inni, że na drugim planie, ot kwestia podejścia, snuje fabułę w sam raz dla Batmana. Gatunkowy, rasowy thriller psychologiczny, o wiele lepszy niż to, co niedawno zaserwowali nam twórcy albumu „Joker/Harley: Zabójczy umysł”. Bo może Ellis pisze thriller gatunkowy, ale mniej typowy niż tam pisała Garcia. A na thrillerach się zna, bo nawet książki w tym gatunku nam serwował – po polsku wyszła jedna z nich, „Wzorzec zbrodni”, może nienajlepsza, daleka jakością od komiksów autora, ale pokazująca, że na gatunku się zna. I na jego przełamywaniu też. „Grób Batmana” to thriller wzorcowy, ale i przełamany. Rzecz dla fanów mrocznych opowieści detektywistycznych, jakimi przygody Człowieka Nietoperza być powinny, ale i jednocześnie dobre superhero, z zaangażowaniem twórcy w kreowanie rysu psychologicznego postaci, co zdarza się coraz rzadziej. Ellisowi w tym wszystkim partneruje Bryan Hitch, z którym wcześniej zrobił „Authority” czy „Stormwatch”. W „Transmetropolitanie” też na chwilę się udzielił, ot epizod, ale warto wspomnieć. Bo obaj twórcy dobrze się dogadują i to widać, a z ich współpracy wychodzi dzieło realistyczne, mroczne, dopracowane i po prostu świetne. I co? Na pewno jedna z najlepszych nowości o Batmanie od dłuższego czasu – a dokładniej od „Trzech Jokerów”, jak dla mnie. Kto lubi, niech bierze w ciemno.