Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (1)
Michał Lipka
12 czerwca 2019
NA KOŃCU LABIRYNTU
I dotarliśmy do finału „Siedmiu książąt i tysiącletniego labiryntu”. Było zabawnie, było dramatycznie, było ciekawie… I ciekawy jest też finał. Co prawda niczym nie zaskakuje, a wręcz podąża ścieżką oczywistą od samego początku, niemniej i tak czuję się usatysfakcjonowany i cieszę się, że przeczytałem tę serię do końca.
Wydarzenia w tysiącletnim labiryncie powoli docierają do finału. Co takiego wydarzy się w zalanej wodą budowli? I kto zostanie nowym cesarzem?
Othello, który złapał Yuana, jest jedyną osobą, która wie, jak wydostać się z labiryntu. Ponieważ jednak budowla coraz bardziej pogrąża się w odmętach wody, wróg jest jedyną nadzieją na ratunek dla wszystkich, którzy dotrwali do tej chwili. Othello stawia jednak jeden warunek: być może pomoże wszystkim – choć nie ma pewności, że rzeczywiście to zrobi – ale tylko, kiedy Yuan sam zakończy swój żywot. Jeśli tego nie zrobi, wszyscy zginą. Jaka w tej sytuacji będzie decyzja chłopaka? Jak na ultimatum zareagują jego towarzysze? I czy istnieje szansa, by wydarzenia w tysiącletnim labiryncie skończyły się szczęśliwie?
Od początku do końca ta seria była jak gra komputerowa. Grupka bohaterów wrzucona zostaje do budynku, z którego mają znaleźć wyjście. Nie dość jednak, że miejsce jest pełne zabójczych pułapek, to jeszcze wśród nich samych może czaić się morderca. A jeśli nie wśród nich, to na pewno w murach budowli. Każdy z nich zresztą skrywa swoje własne sekrety, które krok po kroku trzeba odkryć, a co więcej, by przedostać się na kolejne kondygnacje (a trzeba, bo wszystko coraz bardziej zalewa woda), trzeba rozwiązywać zagadki, które otworzą kolejne przejścia. Czyli czytelnicy dostali takiego swoistego „Tomb Raidera”, tyle że ze zbiorowym bohaterem oraz akcją osadzoną w realiach przygodowego fantasy.
Wszystko to zaś ukazane w kobiecym stylu, z niezłymi zwrotami akcji, całkiem szybkim tempem, solidną dawką zagadek i udanym klimatem. Do tego bohaterowie pojawiający się na łamach serii są naprawdę interesujący i w przeważającej większości sympatyczni. Nic dziwnego, że całość czyta się szybko i przyjemnie i aż szkoda, że to już koniec. Z drugiej jednak strony zamiast rozwleczonej serii, czytelnicy dostali zwartą, dobrze poprowadzoną krótką historię, która nie zdążyła znudzić ani zawieść. Świetnie przy tym narysowaną i tradycyjnie ładnie wydaną.
Kto lubi przygodowe shoujo w realiach fantasy, bo tak chyba scharakteryzować można „Siedmiu książąt”, nie będzie zawiedziony. Ja bawiłem się dobrze, momentami nawet bardzo. Dlatego polecam z czystym sercem.
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
Michał Lipka
NA KOŃCU LABIRYNTU I dotarliśmy do finału „Siedmiu książąt i tysiącletniego labiryntu”. Było zabawnie, było dramatycznie, było ciekawie… I ciekawy jest też finał. Co prawda niczym nie zaskakuje, a wręcz podąża ścieżką oczywistą od samego początku, niemniej i tak czuję się usatysfakcjonowany i cieszę się, że przeczytałem tę serię do końca. Wydarzenia w tysiącletnim labiryncie powoli docierają do finału. Co takiego wydarzy się w zalanej wodą budowli? I kto zostanie nowym cesarzem? Othello, który złapał Yuana, jest jedyną osobą, która wie, jak wydostać się z labiryntu. Ponieważ jednak budowla coraz bardziej pogrąża się w odmętach wody, wróg jest jedyną nadzieją na ratunek dla wszystkich, którzy dotrwali do tej chwili. Othello stawia jednak jeden warunek: być może pomoże wszystkim – choć nie ma pewności, że rzeczywiście to zrobi – ale tylko, kiedy Yuan sam zakończy swój żywot. Jeśli tego nie zrobi, wszyscy zginą. Jaka w tej sytuacji będzie decyzja chłopaka? Jak na ultimatum zareagują jego towarzysze? I czy istnieje szansa, by wydarzenia w tysiącletnim labiryncie skończyły się szczęśliwie? Od początku do końca ta seria była jak gra komputerowa. Grupka bohaterów wrzucona zostaje do budynku, z którego mają znaleźć wyjście. Nie dość jednak, że miejsce jest pełne zabójczych pułapek, to jeszcze wśród nich samych może czaić się morderca. A jeśli nie wśród nich, to na pewno w murach budowli. Każdy z nich zresztą skrywa swoje własne sekrety, które krok po kroku trzeba odkryć, a co więcej, by przedostać się na kolejne kondygnacje (a trzeba, bo wszystko coraz bardziej zalewa woda), trzeba rozwiązywać zagadki, które otworzą kolejne przejścia. Czyli czytelnicy dostali takiego swoistego „Tomb Raidera”, tyle że ze zbiorowym bohaterem oraz akcją osadzoną w realiach przygodowego fantasy. Wszystko to zaś ukazane w kobiecym stylu, z niezłymi zwrotami akcji, całkiem szybkim tempem, solidną dawką zagadek i udanym klimatem. Do tego bohaterowie pojawiający się na łamach serii są naprawdę interesujący i w przeważającej większości sympatyczni. Nic dziwnego, że całość czyta się szybko i przyjemnie i aż szkoda, że to już koniec. Z drugiej jednak strony zamiast rozwleczonej serii, czytelnicy dostali zwartą, dobrze poprowadzoną krótką historię, która nie zdążyła znudzić ani zawieść. Świetnie przy tym narysowaną i tradycyjnie ładnie wydaną. Kto lubi przygodowe shoujo w realiach fantasy, bo tak chyba scharakteryzować można „Siedmiu książąt”, nie będzie zawiedziony. Ja bawiłem się dobrze, momentami nawet bardzo. Dlatego polecam z czystym sercem.