Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Kraj wysyłki:
Opinie o produkcie (1)
Michał
7 lipca 2023
ZAMIANA CIAŁ
I kolejna jednotomówka od Waneko za nami. Tym razem padło na „White Note Pad” Tomoko Yamashity, autorki takich tytułów, jak „Her” czy „Butter!!!”. Po ostatnich jednotomówkowych wrażeniach w postaci „Żegnaj, Eri”, ten tomik już tak na kolana nie powala, ale nadal jest bardzo przyjemną opowieścią spod szyldu josei. Może i opartą na wszystkim znanym motywie, niemniej wciąż atrakcyjnym i zawsze dobrze się sprawdzającym.
Jest ich dwoje. Hana ma siedemnaście lat i chodzi do liceum. Shougo jest od niej o ponad dwie dekady starszy, pracuje jako mechanik samochodowy. Co może łączyć tą dwójkę? Wiele, ale w tej sytuacji, w której się znaleźli łączy ich to, że… zamieniają się na ciała i…
Mija rok, ich życia się zmieniły. Hana stała się modelką, Shougo stracił pracę. Ale spotykają się ponownie i… I właśnie, co z tego wyniknie?
Chyba każdy zapytany o jakieś dzieło, gdzie bohaterowie zamieniają się na ciała, z miejsca rzuci kilka tytułów. Motyw ten tak bardzo wrósł w naszą kulturę i popkulturę, że znają go wszyscy – i masa ludzi chętnie wykorzystuje. A wiecie od czego się zaczęło? W sumie początek trudno jasno wyznaczyć, ale mówi się, że korzeniami sięga on XVII wieku i rozprawy filozofa Johna Locke’a na temat ludzkiej tożsamości „An Essay Concerning Human Understanding”. A już w bardziej konkretnej formie historia o zamianie ciał pojawiła się w roku 1831 „Transformacja” Mary Shelley (inspirowana prawdopodobnie starszą o niemal dekadę, niedokończoną sztuką Lorda Byrona). No i można by tu mnożyć przykładów, historii etc., ale po co, każdy już je zna. Ale warto wspomnieć jeszcze o dwóch dziełach – „Vice Versa” i „Freaky Friday”, czyli książkami kolejno z 1882 i 1972 roku, które stały się inspiracjami dla masy filmów opartych na ich motywach. No ale koniec tematu, wracamy do mangi.
„White Note Pad”, choć tematycznie podobna do innych znanych już japońskich serii (choćby świetne „Switched”) ma swój charakter, idzie swoją drogą i przede wszystkim celuje w starszego odbiorcę. Więc dostajemy mangę na poważnie, coś, co skupia się na emocjach, ale i sporej dozie rozmawiania. Tak, bohaterowie tej mangi gadają dużo i konkretnie, są, jak na kobieca opowieść przystało, niemal czyste od tekstu plansze, ale te pojawiają się sporadycznie. Więc treści sporo jest, tym bardziej, że mamy tu tomik podwójnej grubości. A ta treść to przede wszystkim obyczajowa, chociaż temat niby fantastyczny, ale właśnie to lubię w dobrej fantastyce, że pod podszewką niecodziennych wizji, serwuje nam przede wszystkim cos bliskiego każdemu z nas.
Graficznie? Przyjemna rzecz. typowa, ale z charakterystycznym podejściem do designu, gdzie mangowe elementy zderzają się z niemal europejską dozą realizmu ukrytego w niechlujnej wręcz prostacie i oszczędności. Wygląda to bardzo ładnie i ma swój urok. No i taka właśnie jest cała ta manga. Oszczędna, jak widać już po samej okładce, a zarazem ujmująca. Mi podeszło jak najbardziej.
Pliki cookies i pokrewne im technologie umożliwiają poprawne działanie strony i pomagają nam dostosować ofertę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody".
W tym miejscu możesz określić swoje preferencje w zakresie wykorzystywania przez nas plików cookies.
Te pliki są niezbędne do działania naszej strony internetowej, dlatego też nie możesz ich wyłączyć.
Te pliki umożliwiają Ci korzystanie z pozostałych funkcji strony internetowej (innych niż niezbędne do jej działania). Ich włączenie da Ci dostęp do pełnej funkcjonalności strony.
Te pliki pozwalają nam na dokonanie analiz dotyczących naszego sklepu internetowego, co może przyczynić się do jego lepszego funkcjonowania i dostosowania do potrzeb Użytkowników.
Dane wykorzystywane przez dostawcę oprogramowania sklepu - Shoper S.A. Na ich podstawie dokonywane są analizy, związane z rozwojem oprogramowania, oraz mierzona jest skuteczność kampanii reklamowych. Nie są łączone z innymi informacjami, podawanymi podczas rejestracji i składania zamówienia. Więcej na ten temat przeczytasz w Polityce plików cookies Shoper.
Dzięki tym plikom możemy prowadzić działania marketingowe.
Michał
ZAMIANA CIAŁ I kolejna jednotomówka od Waneko za nami. Tym razem padło na „White Note Pad” Tomoko Yamashity, autorki takich tytułów, jak „Her” czy „Butter!!!”. Po ostatnich jednotomówkowych wrażeniach w postaci „Żegnaj, Eri”, ten tomik już tak na kolana nie powala, ale nadal jest bardzo przyjemną opowieścią spod szyldu josei. Może i opartą na wszystkim znanym motywie, niemniej wciąż atrakcyjnym i zawsze dobrze się sprawdzającym. Jest ich dwoje. Hana ma siedemnaście lat i chodzi do liceum. Shougo jest od niej o ponad dwie dekady starszy, pracuje jako mechanik samochodowy. Co może łączyć tą dwójkę? Wiele, ale w tej sytuacji, w której się znaleźli łączy ich to, że… zamieniają się na ciała i… Mija rok, ich życia się zmieniły. Hana stała się modelką, Shougo stracił pracę. Ale spotykają się ponownie i… I właśnie, co z tego wyniknie? Chyba każdy zapytany o jakieś dzieło, gdzie bohaterowie zamieniają się na ciała, z miejsca rzuci kilka tytułów. Motyw ten tak bardzo wrósł w naszą kulturę i popkulturę, że znają go wszyscy – i masa ludzi chętnie wykorzystuje. A wiecie od czego się zaczęło? W sumie początek trudno jasno wyznaczyć, ale mówi się, że korzeniami sięga on XVII wieku i rozprawy filozofa Johna Locke’a na temat ludzkiej tożsamości „An Essay Concerning Human Understanding”. A już w bardziej konkretnej formie historia o zamianie ciał pojawiła się w roku 1831 „Transformacja” Mary Shelley (inspirowana prawdopodobnie starszą o niemal dekadę, niedokończoną sztuką Lorda Byrona). No i można by tu mnożyć przykładów, historii etc., ale po co, każdy już je zna. Ale warto wspomnieć jeszcze o dwóch dziełach – „Vice Versa” i „Freaky Friday”, czyli książkami kolejno z 1882 i 1972 roku, które stały się inspiracjami dla masy filmów opartych na ich motywach. No ale koniec tematu, wracamy do mangi. „White Note Pad”, choć tematycznie podobna do innych znanych już japońskich serii (choćby świetne „Switched”) ma swój charakter, idzie swoją drogą i przede wszystkim celuje w starszego odbiorcę. Więc dostajemy mangę na poważnie, coś, co skupia się na emocjach, ale i sporej dozie rozmawiania. Tak, bohaterowie tej mangi gadają dużo i konkretnie, są, jak na kobieca opowieść przystało, niemal czyste od tekstu plansze, ale te pojawiają się sporadycznie. Więc treści sporo jest, tym bardziej, że mamy tu tomik podwójnej grubości. A ta treść to przede wszystkim obyczajowa, chociaż temat niby fantastyczny, ale właśnie to lubię w dobrej fantastyce, że pod podszewką niecodziennych wizji, serwuje nam przede wszystkim cos bliskiego każdemu z nas. Graficznie? Przyjemna rzecz. typowa, ale z charakterystycznym podejściem do designu, gdzie mangowe elementy zderzają się z niemal europejską dozą realizmu ukrytego w niechlujnej wręcz prostacie i oszczędności. Wygląda to bardzo ładnie i ma swój urok. No i taka właśnie jest cała ta manga. Oszczędna, jak widać już po samej okładce, a zarazem ujmująca. Mi podeszło jak najbardziej.